Jestem cholernie szczęsliwa. Tak dla odmiany.
Jest ktoś, kto jest dla mnie jak tlen w powietrzu i powodem, dla którego chcę budzić się co rano przepełniona niesamowitą energią. I owszem, jestem uparta.
Ktoś, kto powiedział, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, był skończonym idiotą. Ja wchodzę trzeci. Za każdym razem bardziej zdeterminowana i stęskniona za szczęściem, które za każdym razem, jak mi się wydaje, gubię bezpowrotnie. A jednak. Ono jest jak bumerang. Mam nadzieję, że tym razem już nie będzie musiał do mnie wracać. Że zostanie ze mną...
Don't you know love is stronger than Jesus ?
poniedziałek, 10 sierpnia 2009
Stronger than Jesus.
Autor: Messy o 13:33
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz