... zapaliły papierosy, wyciągnęły flaszki.
Na moim blogu ostatnio zapanował nieco żulersko-melinowy klimat. Chyba nikt tego nie chce, ale skoro mam już być szczera do bólu i się tu wywnętrzać, to czemu miałabym się ograniczać?
Chodzę nawalona drugi dzień z rzędu. I gdybym miała być szczera... kurwię się.
Lubię ostro się zeszmacić
Ledwo trzymam się na nogach
Wtedy leżę na chodniku
No i patrzę w oczy Boga...
Nie do końca wiem, skąd mi się ten teks wziął. Znaleźć coś przypadkiem, zapisać na kawałku kartki, odnaleźć po roku i zrozumieć głębię. Mój przepis na życiową rozkminkę. Syf w pokoju bardzo temu sprzyja.
Jakoś nie mogę się zebrać, żeby dokończyć tą notkę. Nk, fotka, gg. Moje odciągacze. No i co jakiś czas przerwa na uronienie kilku łez. Dochodzenie do świadomości jest przykrym uczuciem.
Na przekór światu, przepełniona desperacją i rządzą zemsty, nieustannie usiłuję naprawić swoje życie. Jak idzie? Jak po grudzie. Czy jak to się mówi. W godzinę próbuję nadrobić 15 lat chorych relacji z ojcem. Gdyby raz mógł potraktować mnie jak swoją córkę, a nie kogoś obcego. Gdyby raz potrafił zauważyć, że kiedy mówię 'wszystko ok', zazwyczaj kłamię. Gdyby raz powiedział, że mnie kocha. Gdyby próbował zrozumieć, jak jest mi ciężko.
But somewhere we went wrong...
piątek, 19 czerwca 2009
Dzieci wesoło wybiegły ze szkoły...
Autor: Messy o 13:19
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
Powiem Ci coś z własnego doświadczenia - zapijanie problemów nie działa. Możesz się spić i o niczym nie pamiętać, ale wiedz, że w końcu wytrzeźwiejesz i będzie jeszcze gorzej.
Co do naprawiania wszelkiego rodzaju relacji. To, że Ty wiesz, że nie jest ok, to wcale nie znaczy, że otoczenie dookoła to zauważy. Jeżeli masz problem, to może po prostu idź i porozmawiaj szczerze? Takie oczekiwanie w stylu "a może zauważy" nie ma większego sensu i cóż... jest trochę dziecinne.
Może nie powinienem tego mówić, bo tak właściwie Cię nie znam, ale - ogarnij się dziewczyno.
Trzymaj się ;)
Zapijanie nie działa... ale czasem można się pośmiać z problemów i zabawa jest przednia.
Tak właśnie zrobiłam-pogadałam. W dalszej rozmowie z ojcem, co prawda na gg. Myslalam, ze wyszlo niezle, a w tym tygodniu olał mnie 3 razy. Cóż, nawet rozmowa nie zawsze daje zamierzone efekty.
a no i-chyba się ogarniam. ;)
Prześlij komentarz